Rafał Muchacki jest senatorem RP, chirurgiem onkologiem, wieloletnim dyrektorem Szpitala Onkologicznego w Bielsku-Białej, przekształconego w Beskidzkie Centrum Onkologii im. Jana Pawła II. Osoba św. abp. Józefa Bilczewskiego jest mu bliska, a dziedzictwo jego myśli, kazań i listów pragnie upowszechniać w całej naszej Ojczyźnie.
- Moja znajomość ze św. Józefem Bilczewskim zaczęła się ponad czterdzieści lat temu, kiedy byłem uczniem szkoły podstawowej -

opowiada Rafał Muchacki. - Moja mama, która pracowała w Bielskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego wróciła kiedyś z pracy z obrazkiem jeszcze wtedy Sługi Bożego Józefa Bilczewskiego. Pokazała nam ten obrazek objaśniając, że młody człowiek, który odbywa u nich właśnie staż, okazał się jego krewnym a osoba z obrazka na pewno zostanie kiedyś świętym. Pamiętam to zdarzenie, chociaż jako dziecko nie rozumiałem jeszcze jego znaczenia, ale do dziś mam przed oczami ten obrazek. Całe moje świadome życie wiedziałem więc, że jest ktoś taki i śledziłem później jego proces beatyfikacji. Znamienne, że Jan Paweł II zdążył jeszcze podpisać dekret o kanonizacji abpa Bilczewskiego, a samej kanonizacji dokonał już Benedykt XVI, jako pierwszej w swoim pontyfikacie. Wtedy także ks. prałat Boguta z ks. Zawadą z Wilamowic zwrócili się do mnie z prośbą o pomoc w budowie nowej ochronki, będącej kontynuacją ufundowanej 100 lat temu przez św. abp. Józefa Bilczewskiego. Przybliżyli mi jego postać i obdarowali książkami o Wilamowicach i Józefie Bilczewskim oraz trzytomowym dziełem jego autorstwa. Dokładnie je wszystkie przeczytałem i byłem poruszony tym, co jeden człowiek, choćby nawet pochodził z biednej rodziny, może zrobić dobrego dla innych; że może dojść do zaszczytów i do świętości. Zdałem sobie wtedy sprawę, że mam do czynienia z niepospolitym człowiekiem. Zauważyłem również, że w 2010 roku przypada 150. rocznica jego urodzin. Z myślą uczczenia tej daty zwróciłem się do proboszcza w Wilamowicach, bo przecież na tej ziemi rozpoczęła się droga abp. Bilczewskiego do świętości. Wśród rozmaitych form godnego uczczenia pamięci Świętego Arcybiskupa zaproponowałem przygotowanie we foyer Senatu wystawy poświęconej jego życiu wypełnionemu modlitwą, pracą i dziełami miłosierdzia.
Zachowane pamiątki, przedmioty i zdjęcia udostępnimy parlamentarzystom oraz gościom i mam nadzieję, że to wydarzenie będzie ważnym krokiem w rozszerzaniu jego kultu, poznaniu jego osoby, jego działalności. Bo przecież jako pasterz Kościoła w czasie zaborów, następnie I wojny światowej oraz wojny 1920 roku angażował się w działalność społeczno-narodową, troszczył o odrodzenie duchowe, rozkrzewianie wiary katolickiej w sercach i umysłach, budowę kościołów, kaplic, ochronek i wpajanie zasad i cnót społecznych. Przez pogłębienie wiary i znajomości katechizmu, zbliżał ludzi do sakramentu pokuty i Eucharystii. Wielką miłością otaczał robotników, wspierając ich duchowo i materialnie. Zawsze szukał ewangelicznych rozwiązań codziennych problemów. Twierdził, że miłość Ojczyzny oparta jest na miłości Boga. I właśnie jego postać chciałbym naszym senatorom przybliżyć, tytułując wystawę "Arcybiskup Józef Bilczewski - Święty odrodzonej Ojczyzny". Bo to nie kto inny tylko Arcybiskup w 1910 roku przyczynił się do tego, że nie car, a papież Pius X ofiarował korony dla Maryi z Jasnogórskiego Obrazu. To dzięki niemu w Litanii loretańskiej od 1908 r. znalazło się wezwanie: "Królowo Polski - módl się za nami", a w 1923 r. papież Pius XI zatwierdził święto Maryi Królowej Polski, obchodzone 3 maja, tj. w rocznicę Konstytucji z 1791. Nie mogło więc być inaczej - inicjatywa ta została przyjęta w Senacie bardzo życzliwie, bo to postać wymagająca popularyzacji, wskazówki zawarte w jego pismach są nadal aktualne a dzieła zapoczątkowane trwają i służą ludziom do dziś.
Propagowaniem takich postaw godnych Polaka, godnych człowieka wierzącego, zajmuję się również w Stowarzyszeniu Evangelium Vitae, które działa prawie dziesięć lat w Bielsku-Białej i którego jestem prezesem. Dobrze, że mamy takich świętych, że mamy z kogo brać przykład. Musimy sobie również uświadomić, że takie postawy kształtuje podstawowe środowisko wzrastania człowieka - dom rodzinny. Ja miałem wspaniałych rodziców, którzy dali mi podwaliny wartości nieprzemijających. Te wartości przekazuję teraz swoim synom, bo najważniejszym zadaniem w życiu jest być dobrym człowiekiem. Bez podłoża moralnego, którym jest wiara, bez etyki chrześcijańskiej nie można być również patriotą w całym tego słowa znaczeniu. Dzisiaj nie grozi nam utrata wolności politycznej, ale zagrożona jest wolność osobista, która jest darem oraz zadaniem i nie można odrywać jej od wymagań miłości i prawdy. Ludzka wolność wyraża się i realizuje poprzez konkretne działanie i zaangażowanie. Wierzę w polską młodzież, ale obowiązkiem ludzi dojrzałych jest kształtowanie młodego pokolenia i przekazywanie im maksymalnie dobrych wartości. Z zawodu jestem lekarzem. Miałem wspaniałego nauczyciela doktora Henryka Pysza, człowieka głęboko wierzącego. Wszystko, co umiem w chirurgii, jemu zawdzięczam. I nie tylko: przed każdą operacją, jak on, proszę Boga, aby wyszła jak najlepiej, by kierował moimi dłońmi i tak się dzieje. Czasem w sytuacjach beznadziejnych jednak udaje się życie uratować. Po studiach wydawało mi się, że umiem wszystko. Przez lata spotkań z chorymi ludźmi nauczyłem się pokory względem Stwórcy. Kiedy ludzie umierają na moich rękach, muszę inaczej do życia podchodzić. Jako senator również nastawiam się na to, żeby uważnie słuchać innych ludzi. Takiej postawy uczy modlitwa i mam nadzieję, że wystawa poświęcona świętemu arcybiskupowi Józefowi Bilczewskiemu zachęci każdego zwiedzającego do naśladowania jego miłości do Boga i ludzi.
Not. gk
źródło: Cuda i Łaski Boże