| Proszą i dziękują |
|
|
|
| Środa, 19 Sierpień 2009 18:00 |
|
Coraz większa liczba pielgrzymów modli się w kościele i kaplicy św. ks. abp Józefa Bilczewskiego, prosząc nowego polskiego świętego o pomoc we wszelkich sprawach leżących im na sercu. Wiele osób dostąpiło nadzwyczajnych łask. Dziesięcioletnia dziewczynka z Rudy Śląskiej miała być poddana operacji trepanacji czaszki - stwierdzono bowiem obecność guza na mózgu - opowiada ks. prałat Michał Boguta - Rodzice dziewczynki napisali o tym w liście. Prosili o odprawienie Mszy św. Po trzech miesiącach od jej odprawienia dostałem list dziękczynny z informacją, że guz okazał się większy niż lekarze w pierwszej chwili przypuszczali, ale został z powodzeniem usunięty i dziewczynka powróciła całkowicie do zdrowia. Nie było żadnych komplikacji. Rodzice wyrazili ogromną wdzięczność Bogu, że za wstawiennictwem bł. Arcybiskupa Józefa Bilczewskiego, do którego się modlili ich córka została uzdrowiona.
- Przed czterema miesiącami dzwoniła do mnie pewna pani z Chicago w Stanach Zjednoczonych. Opowiedziała, że ktoś wręczył jej obrazki naszego jeszcze wtedy błogosławionego, ze znajdującymi się na odwrocie modlitwami. Od tej pory kobieta wszystkie swoje problemy zanosiła do Boga za wstawiennictwem błogosławionego. Jej siostrzenica, młoda lekarka z Katowic, mężatka, zaszła w ciążę i w trzecim miesiącu wystąpiło u niej bardzo obfite krwawienie. Kobieta została skierowana na klinikę. Lekarze orzekli, że dziecka nie da się już uratować. Dano znać tam do Stanów, a pani z Chicago powiedziała wtedy żeby wszyscy modlili się prosząc o pomoc błogosławionego Józefa Bilczewskiego. Przesłała wszystkim stosowną modlitwę. Cała rodzina zaczęła się modlić przez jego wstawiennictwo. Po tygodniu lekarze chcieli usunąć zagrożoną ciążę ale przyszła matka nie zgodziła się na to. Wyszła ze szpitala na własną prośbę i wszystko skończyło się szczęśliwie. Choć lekarze prognozowali, że dziecko będzie miało uszkodzenia, jakieś kalectwa, kobieta urodziła zdrową dziewczynkę. Kiedy tak się stało lekarze powiedzieli wprost, że to cud. Dziecko ma teraz roczek i wspaniale się rozwija. Rodzina i dziecko są bardzo szczęśliwi. Rodzice dziewczynki zapowiedzieli, że przyjadą do Wilamowic podziękować za szczęśliwe urodzenie i prawidłowy rozwój dziecka.
- Do Wilamowic przyjeżdżają całe rodziny. Ostatnio byli tu prosić o modlitwę państwo z Oświęcimia. Modlili się sami i zamówili Mszę Świętą w intencji ciężko chorej na nowotwór matki, młodej 38-letniej kobiety. Cała rodzina się tutaj modliła. Nie wiem jednak jakie są teraz losy tej chorej. Zdarza się również że ludzie przyjeżdżają nawet z bardzo daleka. Do Wilamowic dotarła kiedyś kobieta z Wiednia chora na raka kości, matka trojga dzieci. Modliła się, trzymała w ręku rękawiczkę ówczesnego Błogosławionego i jej stan się poprawił.
|


