Nowa książka o Świętym
Wszystkim, którzy przychodzą do niego i proszą o jego pośrednictwo, św. Józef Bilczewski pokazuje, że możemy otrzymać obfite łaski, jeśli z ufnością modlimy się do Boga - mówi wielki czciciel lwowskiego arcybiskupa ks. kard. Marian Jaworski, Metropolita Lwowski w latach 1991-2008.
- Święty abp Józef Bilczewski jest w szczególny sposób wzorem dla kapłanów i biskupów. Jako kapłan i biskup całkowicie poświęcił swoje życie Chrystusowi. W Roku Kapłańskim w szczególny sposób zwracamy się do niego i patrzymy, jak on wiernie starał się iść przez całe życie za Jezusem - Kapłanem. Ale św. Józef Bilczewski jest także szczególną postacią dla wszystkich wiernych. Prowadzi wszystkich nas do spotkania z Panem Bogiem, pokazując nam co i ile może zdziałać modlitwa, którą z ufnością do Boga zanosimy.
Czasami - zwłaszcza teraz - ludzie myślą, że można sobie tak wszystko urządzić, jakby Pana Boga nie było. Pod koniec I wojny światowej, kiedy była bieda i panował głód, ks. abp Bilczewski - w liście pasterskim - zwrócił się do ludzi z pytaniem: "czyście się dość modlili?" I to, co wydawało się niektórym ludziom w tych czasach zbyteczne, on ukazał jako źródło mocy, które może hojnie obdarzyć człowieka, kiedy się zwraca do Tego, który jest Panem wszystkiego.
To jest bardzo znamienne, że kult św. Józefa Bilczewskiego coraz bardziej rozkwita. Ludzie, prowadzeni łaską Bożą, idą do Wilamowic, ażeby się modlić i doznawać szczególnych łask. Wszystkie cuda i znaki, które się tam dzieją, mówią o jednym - o mocy Pana Boga. I lekarze i najbliżsi, którzy doświadczają tych cudów rozkładają ręce i mówią: my nie wiemy, jak to się mogło stać. A to są znaki Boże, On jest Panem, On jest z nami i kiedy my w całym zawierzeniu zwracamy się do Niego, to On na różne sposoby wysłuchuje naszych próśb.
Arcybiskup Józef Bilczewski był jednak nie tylko wzorem modlitwy i wielkiej miłości pasterskiej, ale także wielkim teologiem - zwłaszcza teologiem Eucharystii (m.in. przez swoje badania nad zabytkami z katakumb pokazał, że wiara Kościoła w Eucharystię w owym czasie, kiedy on żył, była tą samą wiarą, którą wyznawał Kościół i której dał wyraz w katakumbach). Wielkim nauczaniem o Bogu były jego listy pasterskie.
Od czasów II wojny światowej nie można było szerzyć kultu św. Józefa Bilczewskiego. Potem to się zmieniło. Pan Bóg dał nam wielką łaskę, że dokonało się jego wyniesienie na ołtarze. Jest to dla nas wielkim darem Opatrzności Bożej.
Ja sam przejąłem kult św. Józefa Bilczewskiego najpierw od mojej matki. Zawsze na Wszystkich Świętych czy Dzień Zaduszny szliśmy z rodzicami na Cmentarz Łyczakowski a na drugi dzień na Cmentarz Janowski. Głęboko w sercu utkwiły mi wtedy słowa mojej matki, która mówiła: "tu leży Arcybiskup, który chciał być pochowany na cmentarzu ubogich". Swoje serce dał do katedry, a został pochowany na Cmentarzu Janowskim wśród ubogich. Do ludzi bardzo to przemawiało. I to nie było takie, jakby powiedzieć, zewnętrzne, to było głębokie, płynęło z jego wnętrza, z oddania się ludziom. Drugą osobą, która mnie wychowała w pietyzmie do św. Józefa Bilczewskiego był ks. Stanisław Szurek, jego kapelan, później profesor Uniwersytetu Lwowskiego, który mówił o nim z taką miłością i takim oddaniem, że nie można było nie pałać miłością do tego świętego.
źródło: http://www.cudaboze.pl/rozdzial.php?numer=4&rozdzial=2
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------





