|
Czwartek, 15 Lipiec 2010 18:15 |
Rafał Muchacki jest senatorem RP, chirurgiem onkologiem, wieloletnim dyrektorem Szpitala Onkologicznego w Bielsku-Białej, przekształconego w Beskidzkie Centrum Onkologii im. Jana Pawła II. Osoba św. abp. Józefa Bilczewskiego jest mu bliska, a dziedzictwo jego myśli, kazań i listów pragnie upowszechniać w całej naszej Ojczyźnie.
- Moja znajomość ze św. Józefem Bilczewskim zaczęła się ponad czterdzieści lat temu, kiedy byłem uczniem szkoły podstawowej -  opowiada Rafał Muchacki. - Moja mama, która pracowała w Bielskim Przedsiębiorstwie Budownictwa Przemysłowego wróciła kiedyś z pracy z obrazkiem jeszcze wtedy Sługi Bożego Józefa Bilczewskiego. Pokazała nam ten obrazek objaśniając, że młody człowiek, który odbywa u nich właśnie staż, okazał się jego krewnym a osoba z obrazka na pewno zostanie kiedyś świętym. Pamiętam to zdarzenie, chociaż jako dziecko nie rozumiałem jeszcze jego znaczenia, ale do dziś mam przed oczami ten obrazek. Całe moje świadome życie wiedziałem więc, że jest ktoś taki i śledziłem później jego proces beatyfikacji. Znamienne, że Jan Paweł II zdążył jeszcze podpisać dekret o kanonizacji abpa Bilczewskiego, a samej kanonizacji dokonał już Benedykt XVI, jako pierwszej w swoim pontyfikacie. Wtedy także ks. prałat Boguta z ks. Zawadą z Wilamowic zwrócili się do mnie z prośbą o pomoc w budowie nowej ochronki, będącej kontynuacją ufundowanej 100 lat temu przez św. abp. Józefa Bilczewskiego. Przybliżyli mi jego postać i obdarowali książkami o Wilamowicach i Józefie Bilczewskim oraz trzytomowym dziełem jego autorstwa. Dokładnie je wszystkie przeczytałem i byłem poruszony tym, co jeden człowiek, choćby nawet pochodził z biednej rodziny, może zrobić dobrego dla innych; że może dojść do zaszczytów i do świętości. Zdałem sobie wtedy sprawę, że mam do czynienia z niepospolitym człowiekiem. Zauważyłem również, że w 2010 roku przypada 150. rocznica jego urodzin. Z myślą uczczenia tej daty zwróciłem się do proboszcza w Wilamowicach, bo przecież na tej ziemi rozpoczęła się droga abp. Bilczewskiego do świętości. Wśród rozmaitych form godnego uczczenia pamięci Świętego Arcybiskupa zaproponowałem przygotowanie we foyer Senatu wystawy poświęconej jego życiu wypełnionemu modlitwą, pracą i dziełami miłosierdzia.
|
|
Więcej…
|
|
|
Czwartek, 15 Lipiec 2010 18:10 |
Powiat bielski jest jednym z najprężniej rozwijających się powiatów w Polsce. W jego skład wchodzi dziesięć gmin, które z szacunkiem wobec siebie współpracują dla wspólnego dobra. Od ośmiu lat funkcję starosty bielskiego pełni Andrzej Płonka, człowiek zafascynowany postacią św. Józefa Bilczewskiego.
Pan Andrzej mieszka w Porąbce, miejscowości położonej malowniczo u podnóża Beskidu Małego w dolinie rzeki Soły,  kilkanaście kilometrów od Wilamowic, miejsca urodzenia Świętego Arcybiskupa. Kiedy w 2000 roku, na przełomie tysiącleci, w Diecezji Bielsko-Żywieckiej aczęły powstawać parafialne kluby sportowe, ich patronem stał się św. Józef Bilczewski.
- Wówczas to poważnie zainteresowałem się tą postacią, a przyznając szczerze - zafascynowałem się nią bezgranicznie. Także w mojej rodzinnej Porąbce powstał Parafialny Klub Sportowy, który nazwaliśmy "Millenium". Z czasem zostałem jego prezesem i od tego czasu wielki patron towarzyszy mi we wszystkich działaniach na niwie sportowej i społecznej. Moją pracę, służbę społeczną, a także moje życie osobiste i rodzinne, wszystkie moje intencje polecam jego orędownictwu. Św. Józef Bilczewski stał się moim osobistym patronem i do niego zanoszę wszelkie intencje i prośby. Niejednokrotnie już dostrzegłem i doświadczyłem pomocnej "ręki Arcybiskupa". Proszę mi wierzyć, że dobrze jest żyć, pracować, podejmować trudne decyzje ze świadomością, że jestem w zasięgu jego wstawiennictwa, pod jego troskliwą opieką - wyznaje Andrzej Płonka
- Łaską dla mnie jest fakt, że mogę już drugą kadencję piastować urząd starosty, przez co działam i pracuję na rzecz wszystkich mieszkańców powiatu bielskiego. Wszystkich, a więc i tych najuboższych, którym dzisiaj żyje się najtrudniej. Wzorem w tym względzie jest dla mnie św. arcybiskup Bilczewski, który stał się wręcz patronem ubogich i zagubionych. Łaską jest także to, że na drodze mojej pracy, również tej społecznej, trafiam na ludzi, w tym na duchownych, podobnie myślących, z którymi możemy więcej zdziałać dla mieszkańców naszej małej ojczyzny. Łączy nas jedno - naszym przewodnikiem, patronem, wręcz wzorem jest postać Świętego z Wilamowic - podkreśla pan starosta i przyznaje, że czerpie z nauk Świętego zwanego "Apostołem zgody".
- Nie tylko czerpię, ale wręcz uczę się od świętego Bilczewskiego "apostolstwa zgody". Sprawując urząd starosty wspomniane "apostolstwo zgody" - czy wręcz "apostolstwo miłości" - jest rzeczą nie tylko mi daną, ale i zadaną. Przecież dla dobra wspólnego, dla rozwoju naszego powiatu - musimy działać wspólnie i to niezależnie od orientacji politycznej, wyznawanych światopoglądów, statusu społecznego czy majątkowego. A można to czynić skutecznie i owocnie, o czym świadczy całe życie i dokonania wielkiego Świętego z małych Wilamowic. Zależy mi, aby jego osobę, świadectwo jego życia i jego świętości szerzej rozpropagowaći. Ten człowiek, za życia otoczony aureolą świętości, nazywany "kapłanem ubogich", o gorliwej wierze, tolerancji dla innych wyznań i głębokim patriotyzmie, do dzisiaj budzi szacunek i może być wzorem do naśladowania dla nas wszystkich - tym bardziej, że jest to jedyny święty z naszej pięknej ziemi, która obejmuje gospodarne gminy budujące powiat bielski.
gk
źródło: Cuda i Łaski Boże
|
|
Czwartek, 15 Lipiec 2010 18:04 |
- Wiosną 2009 roku poddałam się profilaktycznemu badaniu tarczycy. Chciałam sprawdzić, czy wszystko jest w porządku, bo u mojej mamy wykryto nowotwór złośliwy tarczycy - opowiada Wiesława Lempart z Wadowic.
- Okazało się, że ja także mam w tarczycy dwa guzy. Jeden po lekarstwach trochę się zmniejszył, drugi nie. Lekarze skierowali mnie  na biopsję, ale jej wynik nie był jednoznaczny. Musiałam wykonać w Krakowie kolejne badania i choć wynik nie był dobry, nikt nie powiedział mi, że mam nowotwór. Kiedy jednak lekarz zobaczył wynik, od razu skierował mnie na operację.
Zanim jednak zdecydowałam się na nią, pojechałam za radą kolegi do Wilamowic, aby modlić się o wstawiennictwo u Boga za przyczyną św. Józefa Bilczewskiego. Uczestniczyłam tam we Mszy św., modliłam się, a do mojej szyi ksiądz przyłożył rękawiczkę Świętego. Przeszły mnie dreszcze, płakałam i jakoś wewnętrznie czułam, że wszystko będzie dobrze. Poleciłam się opiece Świętego Arcybiskupa. I od tej pory jakby wszystko zaczęło toczyć się po mojej myśli, tak jakoś spokojniej...
We wrześniu 2009 roku zdecydowałam się na operację, w czasie której wycięto mi całą tarczycę. Wycinek poszedł do badania i znowu nie był jednoznaczny. Okazało się, że w tarczycy była jakaś miazga, jakby ten guz rozkładał się... Kiedy po operacji zgłosiłam się do lekarza, ten powiedział, że bardzo się o mnie bał.
Od zabiegu minęło już kilka miesięcy, a ja wciąż czuję się dobrze. Właśnie dziś - kiedy o tym opowiadam - robiłam badania i wyszły pozytywnie. Wcześniej bałam się, że nie będę mówić, bo jeden z guzów był przyklejony do strun głosowych, a ja mówię i daję świadectwo otrzymanej łaski. Wierzę, że w tym trudnym doświadczeniu przyszedł mi z pomocą święty arcybiskup Józef Bilczewski.
Not. mp
źródło: Cuda i Łaski Boże
|
|
Poniedziałek, 10 Maj 2010 19:44 |
|
Treść Apelu prowadzonego przez ks. Prałata, proboszcza Parafii Wilamowice na Jasnej Górze
Matko Najświętsza Królowo Polski, Matko nieustannie doświadczanego narodu, Stajemy w godzinie Apelu Jasnogórskiego przed  Twym smutnym obliczem. Łączą się w tej modlitwie wszyscy, którzy pokładają w Tobie ufność i nadzieję, ci którzy cię bardzo kochają, jak i obojętni, ludzie chorzy, ci którzy dźwigają krzyż cierpienia, nieraz czekają na pomoc Cyrenajczyka czy św. Weroniki. Tak wielu ich naśladuje nie raz przez wiele lat a nawet przez całe życie pomagają. Prosimy dla nich o szczególną Twoją opiekę, bo Ty najlepiej znasz i wiesz co znaczy cierpienie. Łączą się w modlitwie ludzie biedni, nie raz pozbawieni chleba czy opieki lekarskiej, rodzice których nie stać na lekarstwa dla dzieci, rodziny i małżeństwa, te szczęśliwe i te poranione nie raz grzechem współmałżonka, czy dzieci. Ci którzy pokładają całą nadzieję w Bogu i słuchają Twoich słów zachęty „czyńcie to co wam powie mój Syn” i ci którzy nikogo nie słuchają, bo zagłuszyli swoje sumienie. Staje przed Tobą młodzież ta wrażliwa na prawdę i ta która została oszukana i jest zagubiona.
|
|
Więcej…
|
|
"Samotność kapłana nie jest osamotnieniem" |
|
|
|
|
Poniedziałek, 10 Maj 2010 17:40 |
Kapłan potrzebuje samotności, by w łączności z Bogiem przestać być samotnym – podkreślał bp Tadeusz Rakoczy, który 24 kwietnia w kościele pw. Przenajświętszej Trójcy w Wilamowicach przewodniczył uroczystej Mszy św. z okazji 150. rocznicy urodzin św. Józefa Bilczewskiego. W miejscu urodzenia i chrztu byłego arcybiskupa Lwowa, kanonizowanego pięć lat temu przez papieża Benedykta XVI, spotkało się około stu kapłanów z całej diecezji bielsko-żywieckiej. Wysłuchali oni okolicznościowych referatów poświęconych postaci świętego, jako nauczyciela i wzorze kapłaństwa.
|
|
Więcej…
|
|
|